Jak wygląda Msza w Nowym Jorku?

11846286_934100179983662_1013054194_n

3 rzeczy, które zaskoczyły mnie na Mszy w Nowym Jorku.

Ostatnie wakacje spędziłem w Nowym Jorku. Mieszkałem na Staten Island i w każdą niedzielę chodziłem tam do kościoła. Co ciekawe, Msza Święta, chociaż oczywiście co do treści była identyczna jak w Polsce, w pewnych aspektach znacząco się różniła.

Pierwszym szokiem, który przeżyłem, była obecność ministrantek przy Ołtarzu. Być może nie powinno mnie to tak bardzo dziwić, bo przecież w niektórych parafiach w Polsce dopuszcza się dziewczyny do służenia do Mszy. Myślę jednak, że nadal spotyka się to u nas dosyć rzadko. Albo przynjmniej ja nie miałem z taką sytuacją zbyt często do czynienia. Co by jednak nie mówić, zdecydowana większość ministrantów w naszym kraju to chłopcy. Tam zaś były same dziewczyny!

Druga sprawa to obecność książeczek z czytaniami i pieśniami. O ile w polskich kościołach obecne są czasami śpiewniki, o tyle nigdy nie widziałem przygotowanych dla wiernych czytań. To zaś naprawdę bardzo pomaga w dobrym przeżywaniu Liturgii Słowa. Zupełnie inaczej przyswaja się przecież nauki płynące z czytań i Ewangelii, gdy nie tylko się słucha, ale też śledzi ich treść w specjalnej książeczce. Zwłaszcza że zdarzają się takie sytuacje, gdy czyta jakiś młody ministrant lub dziewczynka z podstawówki. Wtedy zaś naprawdę trudno jest zrozumieć, o co chodzi.

Bardzo ciekawe było też zakończenie Mszy w Nowym Jorku. Po tym jak ksiądz poszedł do zakrystii, wyszedł przed drzwi kościoła i osobiście żegnał się z każdym parafianinem. Jeśli tylko ktoś chciał, zamieniał z nim kilka słów. Z ochotą skorzystałem z okazji i chwilę z nim pogadałem. Powiedziałem, że jestem z Polski i przebywam tu na wakacjach. On zaś stwierdził, że nigdy nie był w naszym kraju, ale kiedyś może odwiedzi (pewnie wiele było w tym kurtuazji, ale mimo wszystko było to miłe). W następną niedzielę po ogłoszeniach powiedział zaś: „Witamy gości z Polski i życzymy im udanej wizyty” (byłem w USA z bratem). Myślę, że koniecznie powinniśmy wprowadzić to w Polsce! Tak często między kapłanami a świeckimi jest prawdziwa przepaść. Gdyby księża po Mszach rozmawiali z wiernymi, na pewno łatwiej byłoby o porozumienie!

To niesamowite, że będąc w różnych częściach świata, na innych kontynentach, uczestniczymy w tej samej Mszy Świętej. Nawet jeśli występują pewne różnice, jak te które opisałem w tym tekście, są to tylko sprawy organizacyjne i techniczne. Treść jest ta sama. Wszyscy jesteśmy uczniami Jezusa.


Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zachęcam Ciebie do zapisania się na newsletter. Znajdziesz go w prawym górnym rogu bloga. Dzięki temu będziesz dostawał na bieżąco maile z nowymi tekstami oraz najpopularniejszymi grafikami z Instagrama i Facebooka.


Wpis pochodzi z mojego prywatnego archiwum. Został poprawiony i wrzucony na bloga wiele miesięcy od jego napisania.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *