MĘSKIE ROZMOWY #1: Maciek Białobrzeski

19401485_1571608412884634_2105985005_o

„Jeśli jest się odpowiedzialnym za relacje, za rodzinę, za życie, jeśli się to opanuje, to jest to sto procent męskości”.

W pierwszym wywiadzie z cyklu MĘSKIE ROZMOWY porozmawiałem z Maćkiem Białobrzeskim, którego pewnie wielu z Was zna jako współprowadzącego projekt Drużyna B. Maciek opowiedział trochę o swojej działalności, ale przede wszystkim o męskości, odpowiedzialności, ojcostwie i małżeństwie. Zapraszam Was serdecznie!

Piotr Mroczko: Witaj, Maćku! Cieszę się, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka moich pytań.

Maciek Białobrzeski: Hej, Piotr! Dzięki za możliwość wypowiedzenia się.

PM: Najpierw chciałbym, abyś nam się przedstawił. Wielu z nas już Ciebie zna, bądź też kojarzy mniej więcej, kim jesteś, jednak dla niektórych jesteś pewnie osobą jeszcze anonimową. Czym się więc zajmujesz?

MB: Nazywam się Maciek Białobrzeski i jestem mężem oraz tatą. Na co dzień zaś w swojej pracy zawodowej skupiam się na tworzeniu. Często są to krótkie filmy, reklamy, teledyski, montaż, animacja, oprawy graficzne programów telewizyjnych, grafiki, skład książek, fotografie – po prostu tworzę i z tego staram się żyć.

W ramach tego tworzenia zajmuję się również youtubem i ogarnianiem innych social mediowych projektów. Prowadzimy więc razem z Natalią, a właściwie to teraz ona już w większym stopniu się tym zajmuje, Drużynę B. Staramy się tam dzielić swoimi doświadczeniami. Mamy nadzieję, że pomoże to komuś odnaleźć się lepiej w swoim małżeństwie, czy też życiu. Ja zaś idę teraz trochę w swoje własne inicjatywy.

PM: Pozostając jeszcze na chwilę przy Tobie, chciałbym Ciebie zapytać o kalendarz małżeński, który przygotowałeś z żoną. Skąd wziął się na to pomysł i jak wyglądała praca nad tym wspaniałym projektem?

Koncepcja kalendarza małżeńskiego długo istniała w naszych głowach, jednak potrzebowaliśmy trochę czasu, aby się do tego wewnętrznie przyłożyć. W końcu w zeszłym roku udało nam się to przygotować.

Pomysł wziął się z naszych doświadczeń – z tego, że w natłoku obowiązków trudno nam było znaleźć czas na pewne rytuały, czy też wspólną pracę nas związkiem. Jest to taki „kop”, który popycha nas do przodu, przy pomocy którego staramy się pracować nad naszym małżeństwem.

Praca nad kalendarzem była bardzo stresująca. Tempo było szybkie, gdyż mieliśmy mało czasu aby to wszystko domknąć, wydrukować i dostarczyć ludziom. Pisaliśmy to więc po nocach, raz ja, raz Natalia, a później ja to składałem. Jeśli szukacie sposobu na pracę nad własnym małżeństwem to polecam napisanie książki lub kalendarza z dwójką małych dzieci. To nauczyło nas najwięcej (śmiech). Jest to naprawdę trudne, gdy robi się to w ramach swojego wolnego czasu, gdy dzieci śpią, lub też gdy jedno z nas zajmuje się dziećmi, a drugie pracuje. Jesteśmy dumni z tego, jak kalendarz wygląda i jak pomaga ludziom.

PM: Przejdźmy teraz do głównego tematu naszej rozmowy, czyli męskości. Oczywiście każdy z nas posiada swój unikalny potencjał i zestaw cech, które powinien rozwijać jako dana konkretna osoba. Gdybyś miał jednak wybrać zestaw cech bardziej uniwersalnych, które powinien rozwijać w sobie każdy facet, co by to było?

MB: Często gdy wchodzi się na grupy męskie, pojawiają się tam wątki rycerskie. Nie jestem tego fanem. Rozumiem, że to przemawia i sprawdza się, wiem jednak z własnego doświadczenia, że to nie ma wiele wspólnego z męskością. Podejrzewam, że lata temu, gdy toczono wojny, wśród tych rycerzy było wielu ludzi, którzy nie byli męscy.

Moim zdaniem kluczem do współczesnego rozumienia bycia mężczyzną jest odpowiedzialność. To z odpowiedzialności rodzi się „prolajferskie” podejście do życia, a więc gdy decyduję się na współżycie z kobietą, biorę na klatę wszystkie konsekwencje, jakie z tego wynikają. Jeżeli odpowiedzialnie biorę z kimś ślub i obiecuję, że będę z tym kimś do końca życia, to jestem z tym kimś do końca życia. Odpowiedzialność na co dzień rodzi odpowiedzialność za rodzinę, za jej przyszłość i bezpieczeństwo.

To super, jeśli jest się typem faceta, który pakuje na siłowni, lubi sport, bycie rycerzem, jeździ po górach i zakopuje się w trawie, czy w śniegu zimą i w ten sposób przeżywa swoją męskość. Ale też jest super, jeśli jest się facetem, który idzie do galerii sztuki i płacze patrząc na obrazy. To nie ma nic wspólnego z męskością. To jest coś, co określa nas. Wyłączyłbym z tego męskość, bo później patrzymy na męskość przez pryzmat takich ostrych, mocnych cech.

Sprawia to, że osoby, które są bardziej wrażliwe, które przeżywają dużo rzeczy wewnątrz, mają tę poprzeczkę męskości zawieszoną w jakimś dziwnym miejscu i oni myślą, że też muszą tacy być. A tak naprawdę jeśli jest się odpowiedzialnym za relacje, za rodzinę, za życie, jeśli się to opanuje, to jest to sto procent męskości.

PM: Gdy patrzysz na wspólnoty katolickie, zauważysz, że większość ich członków to kobiety. Jak myślisz, dlaczego tak wielu z nas, facetów, nie chce odważyć się na bliższą relację z Bogiem?

MB: Odpowiem tutaj w swoim imieniu. Ja osobiście czuję się niekomfortowo przeżywając wiarę z innymi. Inaczej ją przeżywam, gdy inni ludzie są w pobliżu. Wspólnotowość to ciekawe doświadczenie, ale nie jest to dla mnie doświadczenie bliskości z Bogiem. Kilka razy byłem na spotkaniach różnych grup i było bardzo miło, żeby nie było, że jestem jakiś zrażony do innych ludzi czy księży, ale to do mnie po prostu nie przemawia. Wydaje mi się, że mam tendencję do przeżywania wiary w samotności.

Jeśli zaś chodzi o różne grupy, to może tak po prostu jest, że wielu facetów lubi to przeżywać samemu. Zobacz, jakim wielkim sukcesem cieszy się Ekstremalna Droga Krzyżowa, która jest właśnie przeżyciem samotnym. Może nie potrzebujemy rozmów, czy też wspólnego śpiewania pieśni religijnych, co też oczywiście jest fajne, ale w jakiś sposób mężczyznom pasuje może bardziej przezywanie tego w samotności. Usłyszałem kiedyś lub przeczytałem takie zdanie, że kobiety powinny budować właśnie te wspólnoty, które omadlają Kościół, a mężczyźni takie, które budują Kościół. I faktycznie wspólnota mężczyzn, która spotka się i ku chwale Bożej będzie w ciszy układać cegły i coś budować może jest bardziej komfortową drogą niż ta, która będzie się spotykać i odmawiać razem Różaniec (śmiech). Może taką mamy specyfikę?

PM: Mam wrażenie, że w ostatnich latach rośnie u nas samoświadomość. Mamy już dość bycia chłopcami i chcemy stawać się prawdziwymi mężczyznami. Widać to między innymi w pojawiających się niedawno licznych czasopismach o męskim stylu życia, czy też w modzie. Być może nie zgodzisz się że mną, ale wydaje mi się, że dotyczy to jednak głównie niewierzących mężczyzn. O ile wśród katoliczek prężnie działają projekty rozwijające kobiecość, o tyle u nas nadal brakuje tego typu inicjatyw. Dlaczego tak się dzieje?

MB: Jakieś tam projekty są, ale trudno mi powiedzieć, czy jest ich mniej, czy więcej niż kobiecych. Mówiąc jednak o tych czasopismach czy modzie wracamy do Twojego trzeciego pytania. Ten męski styl życia to najczęściej napakowani kolesie i teksty typu „zbuduj swoją sylwetkę”. Oczywiście dla wielu facetów to może być ważne, jednak trudno powiedzieć, żeby był to męski styl życia. Znam dużo męskich facetów, którzy w niczym nie przypominają tych z gazet.

PM: Jesteś ojcem, więc nie mogę nie zapytać Ciebie o to, w jaki sposób ojcostwo wpływa na męskie życie i jak je zmienia?

MB: Ojcostwo jest zderzeniem ze ścianą odpowiedzialności. Jest to odpowiedzialność za rodzinę, za dziecko, za wychowanie. Ze ścianą tą trzeba się zderzyć i wziąć ją na klatę. Bo gdy już się dziecko poczęło, gdy już się urodziło, to nie ma opcji, że zostawiam żonę z dzieckiem na noc, bo muszę się wyspać. Biorę odpowiedzialność za to życie i razem z żoną możemy być niewyspani. To że idę do pracy mnie nie zwalnia. No chyba że byłbym kontrolerem lotów, ale większość z nas nie ma takiej profesji, więc nasze zmęczenie powoduje jedynie, że musimy wypić więcej kawy i bardziej się skupić.

Bycie ojcem jest to egzamin z odpowiedzialności, który zdaje się przez całe życie. Dlatego nie powiedziałbym że ojcostwo zmienia męskie życie, ale rewiduje to, na jakim jest się etapie. Może się człowiekowi wydawać, że jest super, że świetnie sobie radzi w życiu, a gdy przychodzą dzieci trzeba sprawdzić, czy jest tak naprawdę. W moim przypadku tak było. Wydawało mi się, że mam wszystko opanowane, a gdy przyszło dziecko, miałem wrażenie jakbym z powrotem znalazł się na początku drogi. Ale to co dostaje się w zamian jest tak warte, że trzeba się z tym zmierzyć.

PM: Żyjesz już od kilku lat w małżeństwie, więc jestem bardzo ciekawy, jakie są według Ciebie najważniejsze wyzwania, które stoją przed mężczyzną w tak bliskiej relacji z kobietą?

MB: Ostatnio było Boże Ciało i z tej okazji zbudowano gdzieś ołtarz, na którym napisane było: „Bądź dobry jak chleb”. Mocno mnie to uderzyło, bo w tej odpowiedzialności, o której mówiłem, można zapędzić się w to, że trzeba zrealizować wszystkie zadania, a zapomnieć, co jest bardzo ważne w byciu z drugim człowiekiem, czyli o byciu dobrym. Te bycie dobrym jak chleb odbieram jako pełny, stuprocentowy szacunek do kobiety. Jeżeli ten szacunek istnieje, to w ogóle nie trzeba się martwić, bo z niego wszystko będzie wynikało. Jeżeli szanuję swoją żonę to rozumiem jej potrzeby, zmagania, trudności, nie stawiam wobec niej wymagań, które są trudne do spełnienia. Nie ma wtedy konfliktów o to, kto powinien się czym zajmować, bo staram się ją zrozumieć i być dla niej dobrym, tak jak chciałbym, aby inni byli dla mnie dobrzy. To jest coś, z czym się zmagam.

Warto zastanowić się nad tym, na ile moje bycie dobrym jest z tego, że chcę być po prostu dobrym, a na ile z tego, że chcę czegoś w zamian. Trzeba nauczyć się tego, żeby być dla kogoś dobrym dlatego, że jest się dobrym. W Stanach niektórzy zadają sobie pytanie: „Co zrobiłby Jezus?” – Jezus były właśnie dobry i miłosierny. Nie sprawi to, że nie będzie między nami w związku konfliktów, jednak sprawi, że nie będą one eskalować. Będziemy starać się wtedy siebie zrozumieć.

PM: Dziękuję bardzo za Twoje odpowiedzi.

MB: Jeszcze raz dziękuję za możliwość wypowiedzenia się!


Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zachęcam Ciebie do zapisania się na newsletter. Znajdziesz go w prawym górnym rogu bloga. Dzięki temu będziesz dostawał na bieżąco maile z nowymi tekstami z bloga oraz filmikami z mojego kanału na youtube.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *