Wywiad z Jolą Szymańską – autorką bloga Hipster Katoliczka

jola szymańska hipster katoliczka

Rozmowa o marzeniach, idolach i prawie.

Dziś porozmawiam z Jolą Szymańską – autorką bloga Hipster Katoliczka.

PM: Dzień dobry! Bardzo się cieszę, że znalazłaś dla mnie chwilę. Jesteś obecnie popularną katolicką blogerką, działasz w fundacji Malak, ale po szkole poszłaś na prawo. Skąd taki rozrzut kierunku studiów i zawodu, który wykonujesz? Czy po maturze marzyłaś o własnej kancelarii?

Jola Szymańska: (śmiech) Po maturze marzyłam o studiowaniu prawa rzymskiego i nauce łaciny! Mówię serio. Ale paradoks potęguje fakt, że byłam w ogólnokształcącej szkole muzycznej. Kiedy mówiłam, że chcę studiować prawo, nauczyciele się ze mnie śmiali. Musiałam bardzo tego chcieć, skoro się udało.

Po studiach byłam na stażu w kolejnej kancelarii, tym razem w takiej wymarzonej, z najwyższej półki. Osiągnęłam to, co mi tak imponowało – prestiż. I dopiero tam zrozumiałam, że nie chcę tak żyć. Że chcę spróbować czegoś, do czego od zawsze mnie ciągnęło. Odeszłam z kancelarii i zaczęłam bardzo intensywnie szukać pracy w dziennikarstwie i reklamie. Dzięki temu, że blog był rozpoznawalny, od razu udało mi się znaleźć pracę w PR. Ale to nie jest moje zajęcie docelowe. Bo nie mam zawodowego celu. Śmieję się nawet, że wiara pozbawiła mnie ambicji (śmiech). Oczywiście tych chorych ambicji. Zrozumiałam, że nie tędy droga. W życiu w ogóle nie o to chodzi.

PM: Idę bardzo podobną drogą do Ciebie. Również ukonczyłem prawo i prowadzę bloga. W wieku 19 lat, gdy musiałem zadecydować o swojej przyszłości, zupełnie nie byłem na to gotowy. Czy uważasz, że trudno jest odkryć swoje powołanie, zwłaszcza gdy jest się nastolatkiem i trzeba wybrać studia i kierunek rozwoju?

Jola Szymańska: Jeżeli chodzi o wybór kierunku, to z góry patrzyłam na znajomych, którzy nie wiedzieli co chcą studiować. Bo ja wiedziałam. Byłam taka pewna! Dzisiaj gdy widzę tamtą siebie, chce mi się śmiać. Absolutnie nie byłam gotowa do podjęcia takiej decyzji, bo nie znałam sama siebie. Summa summarum – ach, ta łacina (śmiech) – wyszło dobrze, ale gdybym miała wtedy tą świadomość co dziś, zdecydowanie wybrałabym polonistykę lub filologię angielską. W każdym razie coś lżejszego.

Ale zastanawiam się, czy nasze powołanie to faktycznie zawsze praca. Czuję w sobie, że moim powołaniem jest bycie żoną i mamą. I to będzie dla mnie ambitne zadanie, bo jestem pokręcona – jak to mówi mój znajomy – jak ogórki na zimę. Sukces zawodowy to dla mnie dużo prostsza sprawa. I dużo mniej ważna. A może po prostu nie doceniam tego, co mam…

PM: Mówi się, że powołanie każdego człowieka jest w jego sercu, w pragnieniach, które daje nam Bóg. Jak jednak iść za swoimi marzeniami, gdy życie pokazuje, że ich zrealizowanie jest tak trudne, prawie niemożliwe? Jak pokonać ten lek przed przyszłością?

Jola Szymańska: Pragnienia czasem wynikają niestety z naszych ran i lęków. Właśnie. Ja stosowałam zawsze metodę bezlitosnej walki z samą sobą. Szłam do przodu na przekór lękom. Czy to właściwa metoda? Na sukces – tak. Na szczęście – niekoniecznie. Chyba lepiej zastanowić się czego się boję i dlaczego. I czy to rzeczywiście takie straszne? A jeżeli lęk jest poważny i długo trwa, super pomoże każdemu psycholog. Warto o siebie zadbać w takim stresującym i ważnym czasie.

Kiedy wspominam swoją zdeterminowaną walkę o spełnianie kolejnych marzeń, mam wrażenie, że Bóg patrzył i pozwalał na to wyłącznie dlatego, że wiedział, że w końcu zrozumiem. A po drodze porozwalam sobie kolana i będę mogła przestrzegać innych. Zdrowe marzenia i pragnienia zawsze pochodzą od Niego. Ale co jest w nas zdrowe, a co chore, widzimy dopiero, kiedy wyzdrowiejemy i uwolnimy się od lęku, uciekania, udowadniania. Fajnie w pewnym momencie zobaczyć uśmiech rozczulonego Boga, który mówi: „O Moja Kochana, jak dobrze, że wreszcie zobaczyłaś w sobie to, co ja widziałem w Tobie od zawsze. I że zrozumiałaś, że nie musisz walczyć o coś, co masz.”

Processed with VSCO with a5 preset

PM: Wielu z nas ma ludzi, których może nazwać swoimi mentorami, którzy w znaczący sposób wpłynęli na to, kim jesteśmy. U mnie jest to m.in. J.R.R. Tolkien, autor mojej ukochanej książki „Władca Pierścieni”, którego opowieściach znalazłem wiele odpowiedzi na dręczące mnie pytania i Nick Vujicić, który pokazał mi, że nie mam powodu, żeby marudzić i użalać się nad sobą, bo dostałem od Boga wiele wspaniałych darów, takich jak ręce i nogi. Czy Ty również masz takich ludzi?

Jola Szymańska: Czy ja mam mentora… Moja mama, pani profesor z polskiego ze szkoły, o. Szustak, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Tuwim (też studiował prawo!), ostatnio Wisława Szymborska. Oni wspierali mnie albo inspirowali. A przede wszystkim Pan Jezus. Bo On najbardziej z wszystkich zadziałał w moim życiu. Choć czasem najmniej rzucał się w oczy.

PM: Na koniec muszę zapytać Ciebie o prawo. Jaki był Twój ulubiony przedmiot na tych studiach? Które zaś zajęcia do dziś śnią Ci się jako koszmary?

Jola Szymańska: U-wiel-bia-łam prawo cywilne. Na UJ mieliśmy je w wersji „Cywil Grande” czyli część ogólna, zobowiązania, rzeczowe, spadki i rodzinne w jednym przedmiocie za 22 ECTS. Najbardziej lubiłam zobowiązania, ale właściwie każda z części była super. No i własność intelektualna, szczególnie prawo autorskie. Pisałam pracę magisterską o ochronie sztuki ludowej prawem autorskim i kochałam to. Z kolei moim koszmarem była chyba procedura karna. Brrrrr! Ale to była końcówka studiów i sił.

PM: Bardzo dziękuję, że chciałaś opowiedzieć na moje pytania! Życzę Ci dużo sił w walce o swoje marzenia i realizację pragnień Twojego serca oraz obecności Ducha Świętego w każdej chwili Twojego życia.

Jola Szymańska: Dzięki! Ja życzę sobie i Tobie odwagi – w odpuszczaniu sobie i w miłości.


Jeśli spodobał Ci się ten wywiad, zachęcam Ciebie do zapisania się na newsletter. Znajdziesz go w prawym górnym rogu bloga. Dzięki temu będziesz dostawał na bieżąco maile z nowymi tekstami oraz najpopularniejszymi grafikami z Instagrama i Facebooka.

Podziel się ze znajomymi! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *